I leżę w tym łożu
I konam z suchości
Twych słów nienawistnych
Przyjaźni i złości.
I szepczę do ucha
I nikt nie wysłucha
Mych szczerych intencji
W dobroci perfekcji.
I po raz ostatni
Cię proszę o jedno
Twe słowo dosadne
Krzykliwe nieładne.
Bo głos Twój chcę zanieść
Pod cmentarne bramy
Gdzie skoczę w otchłanie
I tam mnie zastaniesz.
Opowiedz kochany
Mi bajkę najlepszą
Największą najczulszą
Najbardziej badziewną.
Kłamliwą beztroską
Zdradziecką i mściwą.
I ile chcesz kłam
tylko powiedz
-kocham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz