Nie mam siły dłużej cię prowadzić
Przez ten chaos
Nazywany marnie codziennością.
Nie mam siły się irytować
Na twój brak ogłady
I wieczne lęki- moje starczą
Za cały wszechświat
Który zawsze potrzebuje zrozumienia i cierpliwości.
Ty jakoś jej do mnie nie masz.
Odtrącasz snoby mojej nerwowości
I potrzebę bycia kochaną
Jakbym wymagała zniesienia grawitacji naszych demonów
Czy wymazania grzechów, z którymi nam niewygodnie.
A przecież to JA dźwigam je za ciebie.
To przecież JA oddaje ci swoją część powietrza
Żebyś mógł przetrwać pod wodą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz